Penis wypowiedziany ze smakiem

Uwielbiam dwuznaczność języka polskiego, można w nią zaplątać potencjalnie niebezpieczne elementy i czekać, aż ludziom szybciej zabije serce, a po chwili uśmiechną się z ulgą, że może jednak nie to poeta miał na myśli.

Sfera seksualna człowieka objęta jest bardzo silnym tabu. Nadal. Ciągle. W kulturze, w której jednocześnie panuje wszechobecna seksualizacja, nie rozmawiamy o seksualności, ba, często mamy nawet podstawowe braki w wiedzy na jej temat. Wiemy, że penis w filmie pornograficznym dla mężczyzn będzie miał minimum 20 cm, a nie wiemy, gdzie dokładnie leży łechtaczka i jak jest zbudowana, i że jest jedynym narządem na ciele kobiety, który służy tylko i wyłącznie do dawania przyjemności!

Kiedyś zostałam pouczona, że za głośno wypowiadam słowo penis, tak, jakby za głośno można by powiedzieć noga, albo ręka. Przyjmuję ten zarzut i nawet nie zamierzam się przed nim bronić. Lubię mówić głośno słowo penis, ba uwielbiam je wypowiadać ze smakiem. Smak może świadczyć o klasie naszego rozmówcy, może świadczyć również o jak najbardziej organoleptycznym podejściu do seksualności. Obserwuję przedziwną tendencję lizania cukierka przez papierek, nie mam tu na myśli bezpiecznego seksu oralnego (o czym napiszę innym razem, bo to bardzo ważne!), tylko zachowawczego podejścia do seksualności. Próby oderwania seksualności od seksu. Bo seks to nie tylko penetracja waginalna, analna, oralna, to cała otoczka. Prawdziwy seks wiążę się z niesamowitą intymnością, a my na początku XXI wieku mamy na tę intymność alergię, więc liżemy cukierki przez papierki, żeby broń Boże nie być za blisko! Bliskość jest trudna, intymność jest trudna. Po co sobie tak komplikować życie, kiedy można sięgnąć po szybki, łatwy, bezemocjonalny seks. Spłycając seks, spłycamy ludzką egzystencję, spłycamy relacje, pojawia się uczucie pustki. Oddalamy się od siebie, uciekamy, przestajemy umieć czerpać przyjemność z bliskości drugiego człowieka, a bliskość innych jest nam potrzebna do przetrwania. Więc bardziej wegetujemy niż Żyjemy…

Jak temu przeciwdziałać? Smakować. Życie, związki, seksualność, seks, otaczającą rzeczywistość. Nie bać się. Minęły już te czasy, kiedy seksualność została zepchnięta do rynsztoka. Czasy, gdy przez poczucie wstydu i grzechu poprzez seksualność można było kontrolować ludzkie życie. Czasy, kiedy nie wypadało, damie nie przystawało, żeby głośno powiedziała słowo PENIS.

1 thought on “Penis wypowiedziany ze smakiem

  1. Mysle ze w naszym spoleczenstwie wciaz mamy bardzo zywy dualizm: media/Kosciol.Spoleczenstwo juz przywyklo do takiej sytuacji i przyglada sie.Kazdy wybiera co uwaza za stosowne ale nie chce sie wychylac wiec erotyzm jest uzywany umiarkowanie i wciz z dystansem jako nowinka .
    Entuzjasci wciaz sa wiec postrzegani troche jak dziwacy lub zboczency co prawda bez agresywnej nietolerancji ale i bez entuzjazmu.Kosciol jest wciaz w spleczenstwie wielkim hamulcowym.Trwa zazarta walka o dusze Polakow a oni wola sie raczej przygladac niz deklarowac.Taka silna konkurecja o atencje przecietnego obywatela zawsze rodzi nieufnosc co do intencji obu stron.Polacy wola wiec sie przygladac zachowujac dystans.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *